czwartek, 25 czerwiec 2009

Time..

Czymże jest czas?
Jeśli nikt mnie o to nie pyta, wiem.
Jeśli pytającemu usiłuję wytłumaczyć, nie wiem.

***
Problem św. Augustyna trapi pewnie każdego... A definicji czasu jest więcej nie tylko niż filozofów, ale ludzkich umysłów w ogóle... W moich potyczkach z czasem, na górnolotne dopieszczanie (definicji) czasu (sic!) brak! I deficyt ten o znamionach chroniczności... Jak mówi starożytna wschodnia rada - jeśli nie masz czasu - dołóż sobie nowe zajęcie... Ciekawa jestem jakie są Wasze sposoby na branie się za barki z czasem? Dla mnie najważniejsze, aby jednak we wszystkim nie zapomnieć o harmonii. W tym miejscu chciałabym przeprosić wszystkie miłe osoby na których maile dotychczas nie odpisałam. Wiem, że znajdziecie odpowiedzi na swoje pytania w wielu dostępnych źródłach. Zawsze staram się jak mogę, ale najważniejsza dla mnie jest rodzina oraz wszystkie obowiązki związane z Arte Ego. Potrzebuję też - zwyczajnie jak każdy - aby zdrowo funkcjonować -kontaktu z naturą, chwili na lekturę czy film. W programie dnia nie zapominają o mnie też garnki, żelazko etc.... Mam nadzieję, że rozumiecie.
Wyjątkowo zmobilizowani przyjazdem rodziny na uroczystości związane z pierwszą komunią Majusi wyruszyliśmy na poszukiwania w celu uzupełnienia niedoboru siedzisk... Udało nam się znaleźć to co nam się marzyło: dwa piękne i solidne krzesła. W dniu zakupu wyglądały oczywiście zupełnie inaczej... ciemny brąz, połysk, tapicerka do wymiany... Mój drogi mąż wyczyścił drewno i obił na nowo krzesła - uniesiona atmosferą (podręcznikowo winę zrzucam na sytuację:) - wybrałam tkaninę... którą mówiąc krótko wkrótce zastąpi jednak len...
Zawsze niezwykle działają na moją wyobraźnię zdjęcia miejsc, w których pracujecie, tworzycie - nieraz obszerne pokoje, innym razem kąciki wygospodarowane z większych połaci. Moim "rajem" jest biurko - a to powyżej to fragment tego co widzę, gdy przy nim pracuję.
A ostatnio spędzałam przy nim czas tworząc.... Retro Charms w rozmiarze bijoux! Mam nadzieję, że spodoba Wam się ta nowa oferta. Pozdrawiam w tym, miejscu moją przyjaciółkę Anę (Ana I hope you will read this, and translation will be fine:) - bo to ona ostatecznie zmobilizowała mnie do tych działań. Zawieszki mają rozmiary 2 cm x 3 cm oraz 3 cm x 3 cm - więc sprawdzą się zawieszone na szyi, a także jako ozdoby przy kluczach czy komórce. Poszczególne wzory przedstawię niebawem w Retro Charm Garden.
Z innych nowości nie mogę nie pokazać choć jednej z korzennych saszetek, które pojawiły się Arte Ego. Po zaparzeniu herbaty przykrywany nią filiżankę lub kubek i po chwili ciepło uwalnia z niej wspaniałe aromaty. I chyba to jest kolejny sposób na obłaskawianie czasu - zamiast na ilości skupić się na jakości godzin, kwadransów, minut.... Tym, którzy na wakacjach i tym, którzy nie, tym, którzy w ogrodach i tym, którzy w biurach - słońca, słońca, słońca!
Alicja

środa, 10 czerwiec 2009

His Great Day:)

Z dwojga moich dzieci tylko Majka pojawiała się dotychczas na blogu - z przyczyny prostej - Kuba prawie dorosły ma światy swoje. Oczywiście te jego konstelacje ściśle spowinowacone z moimi, ale już z lnami, koronkami i haftami nieco mniej. Lecz dzisiaj muszę i chcę o nim:))) Wczoraj na Festiwalu Filmowym KAFLA organizowanym w Liceum im. Staszica moje dziecko zdobyło Grand Prix. Mam nadzieję, że wkrótce uzupełnię tego posta o link do zwycięskiego filmu - w którym notabene zagrała Majka. Zbigniew Hołdys, który był jednym z jurorów powiedział, że (kluczowa scena) to jedna z najpiękniejszych scen jakie widział w ostatnich kilku miesiącach... To miłe.
Cała nasza rodzina miała wczoraj wspaniały wieczór! Synku, gdybyś jednak tu czasami podczytywał to powiem jeszcze raz: jesteś moją radością, kocham cię i mam nadzieję, że nie braknie Ci fantazji i zaangażowania, by kolejne filmy były lepsze i lepsze! Wiesz, że trzymam za Ciebie kciuki!
Pachnące truskawkami pozdrowienia dla Wszystkich!
Alicja

poniedziałek, 25 maj 2009

Her great day

Obserwowanie jak rozwija się i dorasta dziecko to cud, którym można cieszyć się każdego dnia. Często ta możliwość uparcie tkwi na poziomie potencjalności nie mogąc przebić się przez codzienność, dziesiątki ważnych i mniej ważnych spraw, które zachłannie wdzierają się na drabinę naszych priorytetów...
W niedzielę Majka miała swój wielki dzień - przystąpiła do Pierwszej Komunii Świętej- ostatni rok był czasem radosnego obserwowania jak odkrywa w sobie duchowość, jak zaczyna sobie uświadamiać nowe obszary świata na zewnątrz i wewnątrz siebie. Nie wiem czy coś mogłoby mnie bardziej ucieszyć niż świadomość, że moje dziecko MA potrzeby duchowe. To chyba jedyny przypadek, kiedy "mieć" znaczy "być".
Bardzo odświętne życzenia dla Was wszystkich -
Alicja

piątek, 8 maj 2009

Give away Winners!

Dear, dear friends from around the world - April was very happy to me - your lovely responses gave me the wings day by day - to create, to feel so much highlighted. And I simply feel like a winner too:)))
I'm answering to your mails and I'm visiting your blogs as often as I can - but yes - I'm very busy lately, so it's go slowly... The most often question in your letters is if you can order any Retro Charm - yes - you can buy every design shown on Retro Charm Garden -here every pendant has its name to make it easy.
And now the most important: I mean: the winners:) I just want to add that it was very very difficult to choose the most interesting or poetic comment - there was so many touching words, so many warm thoughts - so I've chosen ten and asked my daughter to draw from them.
So the winners are Aina and d.blue. I'm happy to may share my Retro Charms with you!
I want to thank to all nice participants for a wonderful time.
I hope to see you at next give away:))))
And I wish you a very sunny weekend!
Alicja

czwartek, 30 kwiecień 2009

Eclectic post...

Jeszcze kilka godzin naszej zabawy Give Away! Nie wiedziałam, że sama będę w tych dniach czuła się obdarowana w niezwykły sposób:))) - tyle sympatycznych słów, postów i maili odbierałam od Was a wraz z nimi wędrowała do mnie dobra energia! Odwiedzam Wasze blogi i staram się odpisywać na maile, ale muszę Was prosić o cierpliwość - gdyż wolne chwile u mnie w wieeeelkim deficycie.
Muszę podzielić się z Wami dwiema wspaniałmi wiadomościami: mój syn Kuba dostał się na kurs w Mistrzowskiej Szkole Filmowej Andrzeja Wajdy. Mam nadzieję, że wykorzysta tę szansę. Za rok planuje zdawać na reżyserię filmową. Natomiast Majeczka zajęła indywidualnie czwarte miejsce w Mistrzostwach Warszawy w Tabliczce Mnożenia (konkurencja "Olimpijczyk") oraz drugie drużynowo (konkurencja "Ekspres"). Świetnie, że są organizowane konkursy w których nauka stapia się z zabawą i daje podwójną satysfakcję dzieciom. Nie mogę Wam nie pokazać niespodzianki, wspaniałego ręcznie wykonanego albumu. Przysłała mi go - wraz z innymi pięknymi drobiazgami - moja droga Laurence ze Szwajcarii. Laurence, już Ci dziękowałam, ale czynię to teraz z radością raz jeszcze. Prawda jest taka, że wzruszyło mnie ogromnie, iż włożyłaś swoje serce i poświęciłaś czas, by stworzyć coś niepowtarzalnego. Poczułam się dzięki Tobie wyjątkowo!
No i koniecznie muszę przedstawić Wam ręcznie wykonane lalki wypełnione lawendą, które wreszcie dotarły do Arte Ego - czekałam na nie długo, ale warto było ich widok jest bezkonkurencyjnym antidotum na zły nastrój. Te rustykalne gosposie mają patent na rozczulanie (mnie)!
No i właściwie może nie taki eklektyczny ten post? Wszak cały o radościach - tych większych i mniejszych.
Mam nadzieję, że i Was nie odstępuje to co dobre.
Alicja

piątek, 17 kwiecień 2009

Spring, my spring...

Opadły kwiat
Powrócił na gałąź?
To motyl.

Bliższe mojej intuicji są teorie, które nie antagonizują natury i kultury, lecz pokazują ich współzależność. Ale bez obaw - nie będę rozwijała tematu... Wraz z pierwszymi akordami wiosny i we mnie więcej słońca... Harmonia... Łatwiej ją celebrować, gdy wokół piękniej i piękniej...
A gdzieś na styku piękna i rozsądku (którym z pewnością jest dbałość o zdrowie) kolejne bonusy: nowalijki, Prawdziwe Pomidory, rowerowe wycieczki, zdrowy sen po drzewem i coraz więcej i więcej światła... Wiosno ojczyzno moja!!
Ze spędzonej (wyjątkowo) poza domem Wielkanocy powróciłam obdarowana kilkoma nadzwyczajnymi, miłymi oku podarkami. Skromne a urodziwe motywy na starych, 'fragetowskich' platerowanych sztućcach - dla mnie ideał! Aby cesarzowi co cesarskie: dostałam ów komplet od teściowej!
Tylko wiosennych akordów w sercu - nie tylko w weekend-
życzę Wam i pozdrawiam -
Alicja

środa, 8 kwiecień 2009

Retro Charms give away!

This time a few words in English too. Dear friends passing by my blog - I would like to meet you better and I have for you a very sweet surprise: a gift - a very special one - Retro Charms designed especially for you, with your name! What to do to get it? First step: Leave your comment here, Second: link your blog with mine Retro Charm Garden. And write on your blog about this "give away". You can also (not neccesary ) select your favourite photo of my charms and place it on your blog. There will be at least two winners: one person by random, second: chosen by words left in a comment... Invention belongs to you:)))
You can 'play' all month from now. Than I'll present the lucky winners:) Have a good time! Those who have no blogs are invited to take part too. Also all sweet persons I've know already:)
Good luck:) Krótkie wolne tłumaczenie:)))) - zapraszam wszystkie miłe osoby odwiedzające mojego bloga do zabawy w której nagrodą będą zawieszki Retro Charm - bardzo szczególne - zrobione z myślą o zwycięzcach - z ich imionami! Aby wziąć udział trzeba tylko: zostawić komentarz tutaj, następnie zlinkować mój Retro Charm Garden ze swoim blogiem i napisać u siebie o naszej zabawie.że dodatkowo umieścić wybrane przez siebie zdjęcie zawieszek w swoim poście. Zwycięzców będzie conajmniej dwóch: jedną osobę wybiorę losowo, drugą dzięki słowom, które pozostawi w komentarzu. Inwencja należy do Was:))) Zabawa trwa przez cały miesiąc od dzisiaj, potem przedstawię Wam zwycięzców. Osoby, które nie mają bloga oraz wszystkie przemiłe osoby które już znam także są seeeeerdecznie zaproszone do wzięcia udziału! Wszystkim Wam życzę szczęścia!
Pozdrawiam Was słonecznie!
Alicja

poniedziałek, 6 kwiecień 2009

Royal Simplicity...

Bardzo lubię dekoracje, które służą upiększaniu stołu. Nieco na przekór szalonemu tempu życia - któremu nasze czasy usiłują nadać rangę imperatywu. Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz. Jakby to brzmiało w odniesieniu to stołu?
Serwetki, które Wam pokazuję "nosiłam w głowie" już dawno - a teraz stały się wreszcie realnymi przedmiotami. Jestem bardzo z nich zadowolona - lubię pomysły pełne prostoty, które mają w sobie jednak to "coś" co sprawia, że przedmiot nie jest bynajmniej powszedni. Albert E. - znany jako autor haiku: E=mckwadrat,pisał: Upraszczaj. Na tyle na ile się da. Nie bardziej. Miał czy nie miał na myśli serwetki?
Zestawy serwetek z dowolnymi monogramami można zamówić w Arte Ego - dostawa niestety już w terminie poświątecznym. Dziękuję serdecznie Dorthe za wyróżnienie:
Oto reguły zabawy: 1. Umieść logo na swym blog.2. Zamieść link do osoby, która Cię nominowała. 3. Nominate 10 blogs (one each dayżdego dnia).4. Umieść linki do nominowanych blogów. 5. Daj znać nominowanym, że ich wyróżniłeś. - Obawiam się o punkt 3, więc pierwsze nominacje przedstawię od razu:Li, decoMarta, Ita, Kamila, Greglis,
A dla wszystkich mam słoneczne pozdrowienia,
Alicja

niedziela, 29 marzec 2009

Frozen roses...

Bukiet róż, który przyniosłam do domu na początku zeszłego weekendu oklapł w mgnieniu oka. Kwiaty wyglądały jak zastęp smutnych pokutników - z głowami schylonymi ku ziemi (czyt.: ku blatowi stołu). Pączki nadal miały piękny kolor i to sprawiło, że mimo wszystko nie chciałam pozbyć się ich od razu. I całe szczęście - kwiaty bowiem - pomimo, iż cały czas były w wodzie - uschnęły - ....zachowując swoją urodę. Jedno z moich ulubionych wschodnich przysłów mówi, iż każda sytuacja jest sprzyjająca... I choć nic w tym miłego, że sprzedano mi przemarznięte kwiaty - fajnie było odkryć metodę "suszenia przez zamrażanie"...
Poniżej zamieszczam zdjęcia kilku moich ulubionych dekoracji, które od niedawna dostępne są w Arte Ego (lniana kula oraz serca wypełnione są naturalną lawendą) - wiosennie lekkich i romantycznych...
Koronki i lny...
Krateczka vichy i haftowane motywy...
Nowy, smukły kształt Retro Charms...
Pachnące Prowansją serca i połysk korony....
Pozdrawiam Was i życzę tygodnia pełnego barw i zapachu wiosny -
Alicja

czwartek, 19 marzec 2009

Rhetorical questions....

Moja ulubiona gra w przedmioty: przydzielanie im (coraz to) nowych funkcji... Dlaczego lampion nie mógłby być swoistym pojemnikiem na owoce? Myślę, że jest to pytanie retoryczne:))))
Wiosna podobno coraz bliżej - jeśli tak to przyznaję, że tego roku skrada się wyjątkowo niepostrzeżenie: Warszawa nieugięcie szara i chłodna, wciąż trzeba pamiętać o rękawiczkach... Ach (a może raczej: Brrr?)...
Wśród zawieszek, które ostatnio tworzyłam niejedna odą do wiosny mogłaby zwać się... To chyba nie przypadek? (Znów retorycznie?:))))) Chwila, kiedy świat zaczyna pachnieć wiosną to jeden z najprzyjemniejszych prezentów Natury. Ach... (z pewnością: Ach!...:))))Mam nadzieję, że słońce szczodrze zadba o oprawę nadchodzącego weekendu
- czego Wam wszystkim życzę.
Alicja

poniedziałek, 9 marzec 2009

Maja - a little bit retro....

Czas tak szybko mija... Tyle rzeczy z teraźniejszości zdąży nam umknąć... wyblaknąć w pamięci, stracić swe tak wyraźne dzisiaj rysy.... Myślę, że gdyby dane mi było fotografować (to moja ulubiona forma zapisywania świata) tylko jeden temat, byłaby to z pewnością rodzina. Dzisiaj chciałam Wam pokazać zdjęcia Majki - zrobiłyśmy je pewnego baaaardzo zimnego acz słonecznego dnia. Mam nadzieję, że nadejście wiosny spotęguje moją mobilizację by częściej zatrzywywać w kadrze to co najcenniejsze.....
Pozdrawiam Was ciepło
Alicja

czwartek, 26 luty 2009

Music as a inspiration...


Świat bez muzyki byłby pomyłką - tako dosadnie rzecze Fryderyk Nietzsche... Bez wątpienia piękne dźwięki potrafią zmywać szarość z codzienności... Czasem też stają się inspiracją dla nowych Retro Charms {precedens w moim przypadku} :))) Hmm.. i wykluczyć nie mogę cykliczności a la volta...
Więcej fotografii znajdziecie oczywiście tutaj a wkrótce także w sklepie.
Kto nie odkrył jeszcze Lory Szafran śpiewającej melodie J.Wasowskiego do słów J.Przybory temu wieszczę muzyczny skarb i wiele chwil ciepłem, pięknem, czułością przyprawionych - wyczarowanych właśnie przez tę muzykę... Tak to się dzieje przynajmniej u mnie...
Weekendu niczym najpiękniejszy akord!
Alicja

środa, 25 luty 2009

Simply: Red!

Czym byłyby zachody słońca, płatki róż i krople wina, gdyby Stwórca nie wymyślił czerwieni? Już u starożytnych Greków czytamy, iż to najpiękniejsza z barw... Ale ciekawe co konkretnie mieli na myśli? Cynober, karmin, purpurę, szkarłat czy karmazyn? Pewnie to co zwiemy "barwą podstawową" w kole barw. Bardzo dawno temu dokonałam próby ubrania w czerwień kilku ścian - bez happy endu... Tu gdzie teraz mieszkam cieszy mnie niezmiennie bordowa lamperia w sypialni... Wszystko widać musi mieć swoje miejsce, czas i .... odcień. Chyba, że jest to... haft stworzony czerwoną nitką na białym tle, wtedy kwestia czasu przestaje mieć znaczenie - uroda tych dekoracji ma we władaniu to co odmierzyć potrafią wskazówki...
Na zdjęciach przedstawiam Wam fragmenty mojej ulubionej makatki, oraz "piękności z przeszłości", które już wkrótce zawitają do Arte Ego.
Woreczek z haftem krzyżykowym znajdziecie tutaj.
Dużo serdeczności,
Alicja

poniedziałek, 16 luty 2009

Invitation to My Garden....

Johann W. Goethe pisał, iż kwiaty są słowami i hieroglifami natury, którymi daje ona nam poznać jak bardzo nas kocha - mam nadzieję, że w minione walentynki osoby bliskie Waszym sercom szeptały Wam zapachem płatków w duecie z ową naturą. I niechaj ten szept odbija się echem w każdym dniu, by Wasze życie było radosną uwerturą na cztery ręce (fotografia powyżej nie bez kozery:))))
A jak już smakujemy florystycznej terminologii: pozwoliłam moim Retro Charms zakwitnąć w osobnym, równoległym blogu: Retro Charm Garden.
Zapraszam Was tam serdecznie i będzie mi bardzo miło, jeśli wirtualna wędrówka pośród moich małych szklanych 'talizmanów' sprawi i Wam uciechę.
Wplatając w pozdrowienia promienie słońca, które właśnie wypłynęło zza welonu chmur za moim oknem życzę Wam Dobrego Tygodnia,
Alicja

środa, 11 luty 2009

Great little treasure & hyacinth mania

Po powrocie Majki z ferii wtajemniczyłam ją w rytualne podglądanie hiacyntów, kolejne centymetry łodyżek, rozkwitające pąki - wszystko zauważalne gołym okiem - cud życia w Pigułce o Metafizycznym Smaku. Było jasne od razu, że musi mieć 'swoje cebule', ale że nie wyrazi zgody na białe okazało się już w trakcie zakupu - i był to chyba jedyny przypadek 'niezgody', która buduje we wszechświecie, 'niezgody' z której płyną pozytywne skutki: wróciłyśmy z dwoma donicami... Zhiacyntowane i uradowane...
W sobotę wybrałam się na poszukiwania wiekowych egzemplarzy książek z nutami do których mam wielką słabość... I zupełnie przypadkiem - {natknęłam się na niego 'na odchodne' podliczając należności wraz z sprzedawcą} - trafiłam na ten przepiękny przedwojenny kajecik zakaligrafowany miłosnymi wierszami... Jak tu nie tęsknić za epoką, w której tak celebrowało się uczucia? Napis na wewnętrznej stronie jednej z okładek: śmietana 5, buraki 4, mleko 2 - niczym kiwająca palcem Pani Codzienność dodaje tylko całości smaku:) Mam nadzieję, że kiedyś znajdę czas by przez pożółkłe bramy stonic tego zeszyciku wślizgnąć się w miniony świat i trochę go pokosztować.... A tymczasem już stał się czułą inspiracją - z pewnością stworzę retro charms, które... ale o tym już innym razem....
A skoro już w dzisiejszym poście tak sobie spoglądam w przeszłość i nad urokiem jej przystaję - nie mogłam Wam nie pokazać kilku "perełek" z Arte Ego, w których z pewnością czas i piękno zetkęły się w najlepszy możliwy sposób...:
Dziękuję za Wasze odwiedziny i ciepłe komentarze.
I z mini-kwiaciarni - którą stał się mój dom ślę Wam mnóstwo pachnących hiacyntami pozdrowień,
Alicja

czwartek, 29 styczeń 2009

Tęsknota za wiosną jako inspiracja...

W klimacie vintage, ale zroszone świeżością, która jest atrybutem wiosny, przywilejem nowonarodzonych pąków, mżawki z nieba i trawy spod stóp... oto Retro Charms, które powstawały w zeszłym tygodniu, kiedy 'wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni' a ja zamiast realizować ambitną listę planów, którą stworzyłam jeszcze przed wyjazdem dzieci w stonę gór musiałam pogodzić się z tym, że we władanie wzięło mnie przeziębienie... i będę w domu... I choć ból zasznurował mi gardło na dobre, reszta organizmu wołała by zrobić nową listę - z jedną pozycją: własnym zdrowiem... Rozsądnie się dostosowałam. Zdążyłam jeszcze kupić trzy cebule hiacyntów - a potem miałam duuuuużo czasu by obserwować jak wzrastają ich liście a w końcu wykluwają się kwiaty... Wiosenne preludium. Memento vitae.
Stworzyłam w końcu Retro Charm z monogramem - można sobie zamówić amulet z dowolną literą - jak on wygląda możecie zerknąć tutaj i Retro Charm z czterolistą koniczyną. I jeszcze... ale o tym w kolejnym poście... Życzę Wam szczęśliwego tygodnia (jakbyście mieli całe kieszenie wypchane czterolistnymi koniczynami...)
i pozdrawiam -
Alicja

wtorek, 27 styczeń 2009

Cygańska dusza...

NAPRAWDĘ
kochanie uwierz
jestem tylko jedną
porą roku


za każdym razem
inną
Nie wyobrażam sobie świata bez lnów, ale taka utkana z natualności arkadia to nie jedyna ziemia obiecana, która przywołuje i pociąga moją duszę. Niczym syreny kuszą mnie połysk cekinów, mieniące się korale, złotobarwne nici... Stroje wyglądające jakby zapodziała je umiłowana córka sułtana, pachnące baśniami tysiąca i jednej nocy są moimi ulubionymi.... dekoracjami wnętrza! Mają wiele zalet: kocha się w nich słońce - kiedy promienie słoneczne omiatają szpalery cekinów teraźniejszość wygląda bardziej magicznie... Przewieszanie ich w coraz to inne miejsca nie jest kłopotliwe nigdy, a komponowanie nowych zestawów jest przyjemne zawsze. Kupując takie feeryczne i romantyczne ubranie nie musimy kompletnie zwracać uwagi na jego rozmiar:)) I co Wy na to?
Górne zdjęcie to moja ulubiona kompozycja zdobiąca drzwi do łazienki.
A tu poniżej świąteczny pomysł, z którym się zżyłam i którego nie anulował póki co kalendarz:
I jeszcze przykłady z ArteEgo - torebki, które bycia ozdobą domu z pewnością się nie boją:)))

Ślę Wam sporo mieniących się w słońcu pozdrowień,
Alicja

piątek, 16 styczeń 2009

Piękna codzienność...


Nie nauczyłam się tego od razu... Trwało to długo... I nadal nie jest to umiejętność z tych bezwarunkowych... Ale idzie mi już całkiem dobrze...
Kiedyś - im przedmiot codziennego użytku był piękniejszy - tym głębiej taki skarb chowałam w kredensie, cieszyłam nim oko jedynie chwilami i niczym pies ogrodnika broniłam go przed... sobą samą. Rzeczy wszak tłuką się, rysują, płowieją... A skąd później wezmę równie godne zastępstwo? I tak to co radować mogło bardziej - przegrywało z tym co pośledniejsze w pojedynku o wspólną podróż przez dni...
Dzisiaj nie mam czegoś takiego jak np. porcelana na wyjątkowe okazje. Codziennie jemy z najpiękniejszych talerzy jakie mamy. Czyż każda z chwil, którą możemy spędzić z najbliższymi nie jest szczególna i niepowtarzalna? Jeśli stłucze się 'ukochana' filiżanka - nie lamentuję, bo tak naprawdę, to nic w porównaniu z prawdziwymi ludzkimi dramatami... Aż wstyd byłoby się użalać. Dostrzegając ubytek powstały w obrusie wolę go odczytywać jako zapisek pewnej historii rodzinnej... Dobrze mieć rodzinę i dobrze mieć historię... Odchodzenie w przeszłość naszych ulubionych przedmiotów, pozwolenie by powoli traciły swój blask - to wspaniała lekcja - wszystko przemija... My przemijamy... Wolę, aby zamiast sterty pięknej porcelany pozostała po mnie pamięć, że nawet z naleśnikowego dania potrafiłam wyczarować wytworną ucztę...
Życzę Wam weekendu wartego wspomnienia -
Alicja

wtorek, 13 styczeń 2009

Siedem zwierzeń...

(kiedy miałam pięć lat...)
W zabawę wciągnęła mnie Festoon...
I. Kocham kwiaty, ale kompletnie nie mam do nich ręki, ostają się tylko najbardziej zdeterminowane piękności....
II. Choć wiem, że to mało rozsądne: sportu regularnie nie uprawiam. Dlaczego skoro uwielbiam pływanie? Drobna pociecha a może w końcu światełko w tunelu rozsądku: W niedzielę całą rodziną przebiegliśmy 5 kilometrów w III Biegu Wielkiej Orkiestry Świętecznej Pomocy. Pamięć uczucia, które mi się udzieliło, kiedy trzymając się za ręcę (wzniesine w górę:))wspólnie przekroczyliśmy metę skrzętnie umieściłam w skrzyni na metafizyczne rarytasy - skarby, wobec których opisy słowne będą zawsze niewystarczające...
III. Za swój największy sukces uznaję to iż moja rodzina codziennie wspólnie zasiada przy stole w czas śniadania i obiadu... I choć bywają wyjątki taka jest właśnie Święta Reguła Rodziny R.. W kuchni obywamy się zupełnie bez sproszkowanych chemioknorrów-smakohorrorów a także soków z kartonów i szkła - nawet tych rzekomo idealnych dla dzieci .
IV. Nie oglądam telewizji. Nie mam odbiornika w salonie. Polityka jest dla mnie odleglejszą planetą niż Makemake w pasie Kuipera i jakkolwiek wygląda ta druga.... polityka jest z pewnością krainą o obliczu brzydszym. Zamiast słuchać bzdur i karmić się trutką przepychanek, którym i tak pisana jest niepamięć lat przyszłych, wolę spędzić chwilę z rodziną, z książką, stworzyć nową retro charm, delektować się słońcem za oknem...
V. Nie jestem fanką techniki. A raczej przetechnicyzowania. Systemy, konfiguracje, setki opcji ustawień, cuda typu: 'overscan adjustment', i te dziesiątki małych przycisków... A ja tylko chcę włączyć i użyć: zatelefonować, posłuchć muzyki... I kiedy patrzę np. na ludzi w najnowocześniejszych samochodach uwięzionych i bezradnych w ulicznych megakorkach - marnujących codziennie chwile które już nigdy do nich nie wrócą -nie wiem czy to technika nas oszukała czy po prostu homo sapiens sobie nie poradził...
VI. "Odgłos deszczu" - to tytuł zbioru moich wierszy, który wydałam kilka lat temu... Wiersze w blogu przy których nie podaję autora to moje dzieciny...
VII. Mój dom jest nieco szalony... Oaza dla ludzi i przedmiotów w której nie wszystko jest zawsze pod kontrolą, ale tak lubię... i nie zamieniłabym tego słodkiego chaosu na żaden inny przysmak...
Do zabawy w łańcuszku zwierzeń zapraszam Greglis.
U mnie właśnie wyszło słońce, słodkiej chwili na solarną kąpiel gdziekolwiek dziś jesteście, cokolwiek robicie - i Wam życzę,
Alicja
P.S. Radosną niespodzianką jest dla mnie post na belgijskim blogu Something White. Jeśli macie ochotę zerknijcie...

piątek, 9 styczeń 2009

Kolejny weekend...

Lubię takie piątki jak dzisiejszy - kiedy nie mam zbyt wielu pozadomowych spraw do załatwienia i niemal cały dzień mogę poświęcić na przygotowanie domu do weekendu... Wiem, że następny już będzie inny, czeka na mnie sporo pracy w Arte Ego... Ale... nie wybiegajmy zbytnio w przyszłość:))) Inauguracją weekendu była dzisiaj pizza, udało mi się także upiec ulubione smakołyki Kuby i Majki - rogaliczki z ciasta francuskiego z prażonymi jabłkami. Co prawda pracy przy nich niewiele, ale jeśli chce się zrobić jeszcze inne rzeczy... Dzisiejszy post mógłby się także zaczynać tak:.... Rzecz miała miejsce jakiś czas temu... Miały to być niezobowiązujące odwiedziny na Kole, pojechaliśmy po żeliwne wsporniki, aby dzieciom zrobić półkę nad biurkiem... Ale kto byłby tak nieczuły, by nie odwiedzić tej i owej alejki i nie pooglądać czegoś więcej poza wspornikami... Wpadł mi w oko od razu... Pośród dziesiątek innych rzeczy... Ale nie był mi kompletnie do niczego potrzebny, więc uśmiechnęłam się i poszłam dalej... Kiedy wracaliśmy ponownie zerknęłam w jego stronę... Ciekawi mnie ile... Spytaj... - poprosiłam męża. Okazało się, że niesamowicie mało... I cóż z tego skoro mi niepotrzebny... ale... już zaczęłam wyliczać zalety: piękne rzeźbienia, mebel "obrany" z farb i lakierów - czyli optymalnie:) no i nagle - właśnie teraz! - przypomniało mi się powiedzenie przyjaciółki: " Zawsze najpierw mebel kupuję a potem myślę, gdzie go postawię, nigdy nie było problemu"... I wykiełkował mały apetyt na tę z-nieba-okazję... A ja - niczym modelowy przykład z podręcznika psychologii społecznej - już uwikłałam swe coraz szybciej bijące serce.... Ale, aby Wam nie zabierać kolejnej weekendowej cennej chwili dopowiem tylko, że owa wielce atrakcyjna cena jak się ostatecznie okazało dotyczyła mebla stojącego obok....(nieatrakcyjnego wielce...:(() Dziś też wiem, że w kwestiach stołów, szaf i etażerek - przyjaciółki mogą się sromotnie mylić... Tego dnia wróciliśmy z Koła jako... właściciele kredensu, którego wcale nie planowaliśmy kupić... którego może nawet nie powinniśmy byli kupić...
.....Jutro rano targ staroci na Kole znów zatętni życiem... Jeśli wybieracie się po wsporniki, filiżankę lub stare pocztówki - bądźcie ostrożne :))) Ja zostanę w domu... ale zawsze chętnie wysłucham Waszej relacji:)
Pełnego ciepła i radości weekendu,
Alicja

wtorek, 6 styczeń 2009

Amour...


Jak wiecie bardzo lubię tworzenie retro charms. Nie tylko dlatego, iż te drobne artefakty zawsze cieszą mnie swoim widokiem. Przyczyną zasadniczą jest sam proces, gdyż wymaga skupienia i uważności. Oderwania się od wszystkiego. Podczas zeszłotygodniowych okazji do takich 'medytacji' powstały zawieszki z których jedną przedstawiam Wam nie bez przyczyny. Amour... Ufam, że miłość nie będzie odstępowała Was na krok w 2009. Miłość, jak melodia w której zgodnie brzmią uniesienie, przyjaźń, zaufanie, zrozumienie...
Marjolijn mam nadzieję, że przesyłka dotrze szybko, zanim spojrzysz na fotografię u góry... - nie chciałabym zepsuć niespodzianki....
***
P.S. Jakiemuś spóźnionemu Mikołajowi wypadła nad Warszawą nie lada przesyłka - śnieg i mróz w najlepszym gatunku. I choć nigdy nie należałam do Koła Pasjonatów Zimy w Mieście, bo niepotrzebna ta nieprzytulność minut odliczanych na przystanku i zdradliwa śliskość zamarzniętych jezdni.... I słabo u mnie z mobilizacją, gdy tradycyjne poranne wybieganie do pobliskiej piekarni staje się sportem ekstremalnym... Zapodziane rękawiczki, zmarznięte stopy.... warzywa na straganie nie wiadomo skąd... (z ogródka Pani Zimy?....) A potem jeszcze ta szaro-bura kulminacja: dywany 'paćki' - zrodzone z miejskiego kurzu i wczorajszego śniegu, leżące zawsze dokładnie w miejscach którymi przechodzisz... Jednak tym razem z pewną radosną ekscytacją spoglądam wokoło. Czyżby mój nastrój był skorelowany nie tyle z konkretnymi porami roku co z ich jakością? A może po prostu Prawdziwa Zima musi ucieszyć? Majka w swoich podwójnie ocieplanych różowych spodniach wygląda jak bombka, która urwała się z choinki i toczy się wprost tam gdzie świeży śnieg.... Sunie rano do szkoły z dozą dezaprobaty dla braku zrozumienia jej postulatu: albo mróz albo szkoła... A jej spodnie w duecie z mrozem wydają ten charakterystyczny dźwięk: szur - szur - szur... Nawet jej nie mówię, że wygląda ( i brzmi) przepociesznie, bo pewnie wzięłaby to za zniewagę... Kiedy promienie słońca dotykają śniegu - ten skrzy, jakby świat był wielkim kryształowym żyrandolem. Wszystkie Gerdy i każdy napotkany Kaj - niezależnie od wieku - mają czerwone policzki ('frycowe' Śnieżnej Krainy:)) i chodzą jakoś tak żwawiej. Może tak jak mi śpieszno im do filiżanki gorącej herbaty z cytryną?? Bo na liście argumentów dla 'nie ma jak dom' widnieje świeży wpis: autograf Zimy.

środa, 31 grudzień 2008

Te drobne rzeczy...

Świąteczne obrusy włożyłam wczoraj do pralki... Lada chwila wyschną... Złożyłam blat stołu... Słodkie zapasy ciasteczek stopniały... I choć ostatnia z kolędników - choinka - będzie swoim światłem jeszcze jakiś czas przedłużać celebrację świąt jest to już tylko piękne echo... Lecz czy blask sacrum nie jawi nam się jaśniej, dzięki temu, iż niczym gwiazda betlejemska za swoje tło ma niekończący się nieboskłon profanum? Więc jak tu nie lubić tych zwyczajnych dni? Nie cieszyć się prostymi czynnościami z których są utkane? Nie delektować się tymi niepozornymi drobiazgami, które okazują się solą naszych godzin, dni, tygodni...? Dotyk dziecięcej dłoni, zapach nowej książki, parzenie herbaty dla przyjaciół... Kiedy skończę pisać tego posta pokroję warzywa do sałatki, doprawię barszcz, później poskładam pachnące, wyprane obrusy i resztę koronkowo-lnianego towarzystwa... Będziemy czekać wraz z dziećmi na nadejście kolejnego roku, ale najważniejsza w tym nie będzie przemiana liczby 2008 w 2009, która jest jedynie konwencjonalną okolicznością, lecz to, że jest to chwila w której jesteśmy zanurzeni razem...
To raczej ostatni post w tym roku... Dziękuję Wam za wszystkie odwiedziny i za życzenia, które od Was otrzymałam. Życzę Wam wielu inspiracji i spełnienia.
Niech Wasze życie będzie domem z oknami wychodzącymi tylko na pogodne dni!
Alicja

piątek, 26 grudzień 2008

Boże Narodzenie....

Kiedy uczniowie przyszli do swojego Mistrza, by złożyć mu życzenia wspaniałych Świąt, on odpowiedział: 'Wolałbym, abyście życzyli mi wspaniałego czwartku i piątku'. Kiedy zaskoczeni i nieco zgorszeni uczniowie otwarli szeroko oczy Mistrz dokończył: 'Jeśli nauczycie się dostrzegać piękno w tym co powszednie każdy dzień i każda chwila będzie dla was świętem'.
Przytaczam za moim ulubionym de Mello tę opowiastkę i życzę, aby każda z chwil w Waszym życiu była szczególna. Wiem, że już taka jest a wszystko jest kwestią odpowiedniej perspektywy, właściwego spojrzenia...
W tym roku Boże Narodzenie rozpoczęło się bardzo szczególnie w mojej rodzinie: 21 grudnia Maja wystąpiła w pierwszym w swoim życiu koncercie. Dziecięcy Chór Lira do którego należy śpiewał kolędy. Półtora roku czekaliśmy na tę pełną wzruszenia chwilę. Poprzedziło ją sporo pracy (próby - na które zawsze ktoś z nas dorosłych z nią jedzie - odbywają się dwa razy w tygodniu), wyjazd na obóz śpiewaczy... Ale kiedy dziecięce (a raczej anielskie) głosy rozbrzmiały w kościele - uczucie wzruszenia, nieopisywalnego duchowego poruszenia, które na mnie spłynęło, by zabrać mnie na swoich skrzydłach nieco bliżej Nieba - nie tylko otwarło mnie na święty czas Bożego Narodzenia, lecz także pozwoliło mi przypomnieć sobie starą biblijną prawdę, że dobre drzewo wydaje dobre owoce. Cieszę się, że Maja ma swoje miejsce, gdzie może nie tylko rozwijać swój talent, ale także utwierdzać się w przekonaniu o znaczeniu wartości o których dzisiejszy świat lubi zapominać, a bez których człowiek nie może czuć się spełniony.
Życzę Wam ciepła i miłości,
Alicja

piątek, 19 grudzień 2008

Zima??

czarnoskrzydłe nuty
skulone na pięcio-
liniach wysokiego napięcia

"witaj zimo"
pianissmimo

Nadwarszawskie niebo od wielu dni białe... niestety nie jest to barwa zaczerpnięta z rąbka sukni królowej śniegu... Biel to ze szczyptą smutku, szarości, nijakości, nicości... Jakby świat zawisnął pomiędzy jesienią i zimą, pomiędzy kolorami, pomiędzy nocą a dniem i nie zamierzał zrobić kolejnego kroku...
Post ten dowodem, iż z powrotem złowiła mnie wirtualna sieć. Mam wrażenie, że zamiast krwi w moich żyłach krąży zmęczenie: koniec roku to u mnie wbrew chłodnym wskazaniom termometrów najgorętszy czas. Dziś chciałam Wam pokazać jedną z najnowszych retro charm. Będzie więcej w sentymentalno-kwiatowej wersji...
11 grudnia miałam wielkie szczęście uczestniczyć z całą rodziną w spotkaniu z Dalajlamą. Na pytanie " Co mam robić by być dobrym mężem i ojcem?" odpowiedział "Uczyć się od żony". Mam nadzieję, że uśmiechnęłyście się czytając te słowa - i niechaj ten uśmiech towarzyszy Wam przez nadchodzący weekend!
Pozdrawiam Was,
Alicja

środa, 17 grudzień 2008

Świąteczne odliczanie...

Witajcie,
Dzisiaj wpadam na krótko - z moim adwentowym kalendarzem - zanim cały słodko rozpłynie się w ustach młodszych i ...starszych domowników... Póki jescze adwentowy czas... Zaletą tego 'czekolendarium' jest to, iz oprócz słodkości można w środku umieścić karteczki:"przyklej na ladówce tytuł książki, którą jutro lub pojutrze chciałbyś znaleźć na swojej półce", "w sobotę idziemy do kina...." etc. Przez coś co w nazbyt górnolotny sposób firma odpowiedzialna za mój internet zwie 'przekonfigurowywaniem' mam ostatnio ograniczony dostęp w wirtualne progi. Mam nadzieję, że zmieni się to lada chwila. Póki co dziekuję za wszystkie ciepłe, miłe słowa [czasem zabarwione troską:) - Hej Kama!!:)))] za zaproszenia i wyróżnienia. O niczym nie zapominam i jak tylko tutaj wrócę... A poniżej jeszcze kilka zielono-czerwono-świątecznych impresji. W jakich barwach będą Wasze święta tego roku?
Pozdrawiam Was serdecznie,
Alicja